Warszawa

Moskwa

Jakuck

wtorek, 9 września 2008

Dzien 14 cd

My w Pokrowcu.Jechalismy z milicjantem lat 22 - dal nam pelna piersiowke.Dostalismy cala chate na noc i kolacje od sasiadki! WOW!
.

Dzien 14

Dzis rano obudzilo nas piekne slonce i nie tylko...wiec zebralismy swoje bagaze i postanowilismy jechac w Pokrowsk. Potem dalej na poludnie do kolei, zeby dostac sie nad Bajkal. Co jeszcze nas obudzilo i spowodowalo przyspieszenie wyjazdu opowiemy pozniej...
Postaramy sie umieszczac krotkie posty przez komorke, ale nigdy nie wiadomo jak to bedzie, wiec nie martwicie sie :)
Pozdrawiamy wszystkich czytelnikow!

poniedziałek, 8 września 2008

Po pierwsze przepraszamy za przerwe w relacji. Zepewne wielu z Was zastanawialo sie, co sie z nami dzieje. Postaramy sie to przedstawic pokrotce.
W srode po umieszczeniu postu odwiedzilismy jeszcze Muzeum Marzloty - ciekawe miejsce, choc w zasadzie cala atrakcja polega na zejsciu 12 m pod ziemie i stwierdzeniu, ze jest tam zimno i ziemia jest zamarznieta. Przy okazji jednak Przewodnik udziela bardzo wielu ciekawych informacji, daje potrzymac kosc mamuta i pozwala zabrac kawalek torfu sprzed 10 tys. lat :)
Nastepnego dnia, tj. w czwartek, zaczela sie nasza auto-stopowa odyseja pod niesmiertelnym haslem: "jedzmy na wschod, tam musi byc jakas cywilizacja". Jak sie okazalo, po pokonaniu 200 km blota i wybojow trafilismy we wspaniale miejsce, a moze inaczej: w takie sobie miejsce, gdzie zyli wspaniali ludzie (Jakuci), ktorzy nas goscili przez prawie 3 dni, pomagali w zwiedzaniu swojego miasteczka, karmili i w ogole byli wspaniali. Miejsce to nazywa sie Czurapcza.
Gdy stwierdzilismy, ze moze stajemy sie juz za duzym ciezarem dla naszych Gospodarzy, zakonczylismy nasza obserwacje uczestniczaca (pelna geba!) i wrocilismy stopem do Jakucka. Oczywiscie po drodze bylo mnostwo przygod i miejmy nadzieje, ze uda nam sie polaczyc juz napisane fragmenty relacji i opublikowac niebawem...
Teraz w planie mamy jechac do Nierjungri, gdzie pewnie wsiadziemy w Trans-siba lub pojedziemy Amursko-Bajkalska Magistrala nad Bajkal. Po drodze w Pokrowsku (zwanym rowniez przez nas Pokrowcem) bedziemy negocjowac z rybakami wycieczke na Lenskie Stolby, choc wlasciwie tutaj zaczyna sie juz zima i szanse sa nikle. Tak czy owak pewnie jutro juz na zawsze opuscimy Jakuck i przez dluzszy czas znowu znajdziemy sie poza zasiegiem cywilizacji...
Wszyscy jestesmy zdrowi i pelni optymizmu, choc tesknimy za polskim latem.
TRWA ZAMIESZCZANIE NOWYCH POSTOW...

środa, 3 września 2008

Dzien 8: Jakuck

Wczorajszy wieczor spedzilismy na sluchaniu opowiesci Jegora o zyciu, kulturze i wierzeniach Jakutow. Wszystkie byly neizlwykle ciekawe - jak wrocimy moze Wam opowiemy...
Dzis znowu spedzamy dzien na uniwersytecie przekopujac sie przez dane statystyczne i prace magisterskie... ale za to po pracy idziemy do Instytutu Wiecznej Zmarzliny i do Muzeum Mamuta :)
Jutro zas planujemy ruszyc w okolice Jaucka, zeby zobaczyc jak wyglada tradycyjne zycie poza miastem.
Zapraszamy do galerii

wtorek, 2 września 2008

Jakuck - minireportaz

Jakuck tonie. Jakuck tonie i nikogo to nie dziwi. Mieszkancy z gracja omijaja kaluze wielkosci malych jeziorek, a samochody z impetem sie przez nie przebijaja, rozbryzgujac fontanny wody dookola. Kaluze maja rozna glebokosc. Gdy w jednej z nich noga nagle wpadla mi do kostki, nie probowalem juz sprawdzac, jak gleboko jest dalej. W kaluzach nie widac dna, bo sa blotniste. Bo nie tylko woda, ale i bloto jest wszedzie - doslownie! Blotniste sa chodniki i drogi, ublocone sa budynki, w powietrzu unosi sie brazowawy pyl. Samochodow nawet juz nikt nie myje - nie sensu, przejazd jakakolwiek ulica, chociazby zaledwie przez kilometr, spowoduje powrot do stanu pierwotnego. Wszystkiemu winna wieczna zmarzlina, ktora w lato cofa sie kilkadziesiat badz kilkaset centymetrow od powierzchni ziemii, jednak nie przepuszcza wody. Tworzy sie wiec na niej blotnista, przesycona woda warstwa ziemi.
Samochody. Wiekszasc to niedawno "prignane" z Wladywostoka buble z Japonii - tu oderwany kawalek zderzaka, tam jakies wgniecenie... Kierownice maja po prawej stronie. Oczywiscie jest jeszcze sporo nizazniszczalnych radzieckich wozow, ale wobec naporu nowego znalazly sie w mniejszosci. Wobec tego mamy tu do czynienia z takim paradoksem: wiekszosc samochodow ma kierownice po prawej stronie (japonskie, koreanskie), a ruch jest lewostronny...
Ale co tam te blokowiska na palach i kaluze, powoli sie do tego przyzwyczajamy. Ot, Jakuck to naprawde nie najszczesliwesze miejsce do uprawiania cywilizacji - zima trwa tu od pazdziernika do czerwca (wtedy, kiedy my swietujemy przesilenie letnie, oni swietuja koniec zimy), w zime przy -40 st. wszystko jeszcze dziala, ale bywa sporo dni z -55 st. W lato za to bylo +42... Tutaj ciekawsi sa ludzie.
Zacznijmy od Jegora (w najbardziej popularnej, angielskiej transkrypcji "Egora"). Facet skonczyl wlasnie 24 lata. Pracuje w firmie tworzacej strony internetowe - laczy tam dwa swoje najwieksze hobby: dziennikarstwo i webmastering (tworzenie stron internetowych). Mieszka wraz z matka (wszyscy mowia na nia Babuszka) i Pieta, synem zmarlej siostry, w jednym z tych obskurnych, niemal tylko sila woli jeszcze istniejacych sowieckich blokow. Babuszka popija, bo psy zagryzly jej corke. Pietia cierpi z powodu braku wystarczajacej opieki - widzialem go na rozpoczeciu szkoly. Inne dzieciaki szalaly, a Pietia siedzial cicho w lawce...
Mimo tego Jegor jakas daje rade, nie traci optymizmu. Choc nie ma wiele, dzieli sie tym chetnie z obcorkajowcami, ktorzy poznaja jego adres przez coachsurfing (moze to jest jakis sposob by ubarwic szara, jakucka rzeczywistosc?) Jest otwarty, chetnie rozmawia, sam podrozuje po swiecie - byl w Chinach i Mongolii. Zna angielski, studiowal dziennikarstwo. Jest Jakutem. Sadzi, ze jest i bedzie coraz lepiej - z duma pokazuje nam tych kilka odnowionych ulic, ktore w Polsce rownie dobrze mozna by znalezc na pierwszym lepszym blokowisku.
Aleksiej, ktorego poznalismy u Jegora, to najprawdziwszy Podroznik. Jest juz od 3 miesiecy w drodze, jedzie autostopem z Ukrainy na Czukotke. Dlaczego jedzie? Mowi, ze Ukraina to nie jego dom. Wraca do miejsca, gdzie zyl przez pierwsze 14 lat swojego zycia (przed przeprowadzka na Ukraine). Zeby dokonac tej podrozy, rzucil prace. Na Czukotce i Kamczatce jest jeszcze jego rodzina, zostanie tam na zime. Tak wiec czlowiek z Konca Swiata (doslownie - Czukotka to najbardziej na wschod wysuniety polwysep Eurazji!) wraca na Koniec Swiata. Widac sa wazniejsze rzeczy, niz bezpieczne zycie w europejskiej cywilizacji.
Zycie Aleksieja zmienilo sie po tym, jak byl sparalizowany na skutek guza mozgu. Slady tego paralizu sa widoczne w tym jak sie porusza - nogi stawia nienaturalnie sztywno, rece mu sie trzesa. Ale jedzie dalej! W tej skromnej, wychudlej postaci z twarza indianina i dlugimi wlosami jest wielka moc... Podrozowanie przez taki czas, w takich okolicznosciach (Syberia, Altaj, Mongolia) z 30-kg plecakiem zasluguje na powdziw.
Tak wiec wyglada na to, ze prawda jest, iz Syberia daje w kosc. Tu jest naprawde ciezko. Pewnie wiekszosc z nas miala by problem, zeby przezyc choc 1 rok (bo to wszystko dzieje sie jeszcze przy placach rzedu 1500zl i cenach 1,5-2 razy wyzszych niz w Polsce). Gdy pytam Jegora, czy w Jakucji zycie jest ciezkie, niefrasobliwie odpowiada: "Ciezkie? Jak to? Nie, u nas zycie jest normalne".
P.R.

Dzien 6 i 7: Якутск (Jakuck)

Nasza "bumaga" z UW dziala cuda!



Wczoraj odwiedzilismy Uniwersytet w Jakucku i zostalismy tam przyjeci z ogromna zyczliwoscia, zupelnie inaczej niz w Moskwie... Na wydziale geografii Panie z dziekanatu przekierowaly nas do Prorektora calego uniwersytetu, ktory jak sie okazalo jest geografem spolecznym i zajmuje sie bliska nam tematyka. Wykazal zainteresowanie nasza sprawa, dostalismy od niego w prezencie atlas Republiki Jakucji z czasow ZSRR, ponadto pozyczyl nam ksiazke o ludnosci Jakucji i spis powszechny z 1989 roku. Dlatego tez caly wczorajszy wieczor spedzlismy na fotografowaniu tych materialow :)
"Bumaga" z UW pomachalismy rowniez w miejskiej bibliotece i Pani z usmiechem zapisala nas do niej i wypozyczyla cenne ksiazki do domu na tak zwane "slowo honoru".
Dzis od Prorektora dostalismy "czlowieka", zwanego Zenia, zabral nas w ichni GUS, ale okazalo sie ze cale archiwum na czas remontu jest przeniesione..gdzies..lecz nie wiadomo gdzie.. i niczego nie udalo nam sie dzis dostac. Potem bylismy w bibliotece Puszkina i tam takze remont. Wszedzie remonty, a miasto i tak obskorne... Teraz siedziemy na uniwerku i szukamy danych w internecie.
Kauczuk&Gromek: Wizyta w toalecie w glownym budynku Jakuckiego Uniwersytetu to zasmakowanie calkowicie innej rzeczywistosci. Po pierwsze wejscie do srodka jest strzezone kodem. Hmmm... Jakiez tam wygody musza byc w srodku? Po wycieczce do ochroniarza i otrzymaniu numeru wchodzi sie do srodka. I od razu zaczynaja intensywnie pracowac wszystkie zmysly, przede wszystkim wechu, wzroku i dotyku. Teraz mozna odwrocic poprzednie pytanie - czegoz w srodku nie ma? Ani desek, ani papieru, ani mydla, drzwi od kabin ledwo sie otwieraja, zlew podtrzymuje cienka deska itd. Reszte pozostawiamy waszej wyobrazni. A kto korzysta z tej toalety? Rektor, prorektorzy, glowne biura itp. Juz nie bedziemy narzekac na warunki panujace na UW.
Wczoraj tez byly urodziny Egora - wreczylismy mu koszulke UW oraz zaspiewalismy sto lat - byl zachwycony oryginalnoscia tej piesni, u nich spiewa sie "happy birthday to you".



Jeszcze jedno - w Jakucku jest teraz dwa razy cieplej niz w Moskwie! Pewnie dlatego, ze tutejsi ludzie maja cieplejsze serca...